Serwis boso.waw.pl szuka bosochodzących do współpracy.

Jeżeli chcesz razem współtworzyć stronę, wystarczy się zarejestrować na forum.
Zakres i tematyka współpracy:
- tworzenie artykułów (w formie poradnika) na podstawie własnych bosych doświadczeń
- przesyłanie własnych bosych historii.
- opracowanie bosych tras w Waszych miastach -uwzględniając przy tym rodzaje podłoża
- tłumaczenia serwisu

Sugestie mile widziane.
Współpraca może być jednorazowa lub stała.

 

Strona główna

Normalnie, czyli boso.

Normalnie, czyli boso.

Upał. Duszno. Koszula po dziesięciu minutach przypomina ścierkę a wypita woda zaraz zamienia się w pot. Takich dni jest coraz więcej – wtedy chciałoby się zdjąć z siebie wszystko. Niestety są takie części garderoby, których nie wolno zdejmować w żadną pogodę, bo się ludzie będą oglądali.
Na szczęście buty do nich nie należą.

 

Ktoś z moich przyjaciół powiedział kiedyś, że chodzenie boso jest jak smakowanie otoczenia. To prawda. Nie przepadam specjalnie za chodzeniem boso po mieście – nie odpowiada mi „smak” betonu, zwłaszcza, że cały czas czuję na nim cienką warstwę kurzu. Ktoś powie, że przesadzam, ale naprawdę czuję dotykiem kurz. Również ten, który osiadł na miejskich trawnikach.

 

BOSO JEST CHŁODNIEJ
Lipcowe upały zmuszają mnie czasem do kapitulacji. Zresztą nie tylko mnie – w takie dni spotykam wielu ludzi z sandałami w rękach. Po prostu boso jest o wiele chłodniej – stopa wciąż odrywa się od nagrzanego podłoża. Właściwie nikogo to nie dziwi, chociaż ostatnio pewien sympatyczny pan wyraził zainteresowanie. Zapytał mnie czy ja tak lubię, czy to naprawdę zdrowo i w jaki sposób to się objawia, potem przyznał się, że sam lubi chodzić boso ale tylko po swoim ogródku. I wreszcie zadał pytanie, które nurtowało go najbardziej:
Ale po takim spacerze trzeba chyba nogi myć??
Ano trzeba.
Ale kiedy nie trzeba?

DESZCZ? FAJNIE!
Mało kto lubi deszcz i nikt się specjalnie nie zastanawia, dlaczego. Wiem, dlaczego ja kiedyś nie lubiłem. Mokre buty to coś okropnego. Ale… lubię chodzić boso po kałużach. Nie po Rynku – musi być naprawdę potężna ulewa, żeby zmyć to, co gołębie robią z ziarna hojnie sypanego przez turystów. Z drugiej strony takie ulewy zdarzają się często i przez pewien czas jest naprawdę czysto a powietrze odświeżone deszczem cudownie działa na ludzi.
Pewnego razu podczas festiwalu „Rozstaje” zobaczyłem idealny przykład tego działania.

Nagła burza przegoniła wszystkich do Sukiennic. Obsługa nie zdążyła nawet wyłączyć piosenki lecącej w przerwie między jednym a drugim zespołem – może bali się zbliżać do urządzeń elektrycznych, bo pioruny biły bardzo blisko. Po chwili na pustej płycie Rynku został tylko mocny deszcz i muzyka. W ten deszcz wyszła boso Joanna Słowińska i zaczęła tańczyć w kałużach. Po chwili dołączyła do niej grupa chłopaków, może studentów. Potem deszcz osłabł i przyszli inni ludzie. Kraków ma prawdziwą magię – przyciąga ludzi szczęśliwych i wyluzowanych.

BOSO CZYLI DARMOWA SIŁOWNIA ORTOPEDYCZNA
Te wszystkie mięśnie, którymi stopa jest pokryta od spodu, w butach nie mają nic do roboty:
zawsze to samo podłoże, które w dodatku od nich się nie odrywa. Nie ma pracy a i z wentylacją słabo. Specjalnie ukształtowana powierzchnia buta nie zmieni tu nic, bo uciska wciąż te same miejsca z tą samą siłą. Oczywiście reklamy butów zdrowotnych twierdzą inaczej, przecież muszą jakoś sprzedać te cuda.
Ja w nie zwyczajnie nie wierzę. Na własnych nogach przekonałem się kiedyś, że jedyne, co można osiągnąć w ten sposób, to specjalistyczne odciski o interesujących wzorach odpowiadających zamysłowi projektanta – gdy buty zawiodą. Zdrowotne działanie pojawia się, gdy zostawimy te cuda techniki w domu i wchodzimy na nierówną powierzchnię -żwir, piach, trawę – to jak wyjście na siłownię dla stóp. Początkowo zdejmowałem buty głównie na urlopie – lądowały w bagażniku na dwa tygodnie. Po takim czasie miałem stopy twarde i odporne jak amortyzatory. Ludzie zwykle mówią, że to skóra twardnieje i robi się gruba – nie zdejmują butów, żeby temu zapobiec. Jeśli to prawda, to facetom trenującym brzuszki twardnieje i grubnie skóra na brzuchu, nic więcej.
Spośród moich przyjaciół, którzy mają to samo hobby nikt nie zauważył u siebie zmian skóry. Ja też nie a po dziesięciu latach coś się zmienić powinno. No cóż, pochodzę boso do dziewięćdziesiątki, może wtedy mit twardniejącej skóry stanie się faktem… Mam szanse się przekonać – problemy z krążeniem i choroby pożegnałem razem z butami.

CZAS MYJNI RĘCZNEJ
Znam ludzi, którzy przejazd przez automatyczną myjnię traktują jako dobry zamiennik dla wycieczki z dzieckiem do ZOO. Może są dzieci, które też tak myślą? Nie wiem. Sprzątanie to nie ten rodzaj pracy, za którym przepadam, ale ręczne mycie mojej Żabki dostarcza wiele przyjemności, zwłaszcza w upalny dzień. Beton zalany wodą przyjemnie masuje, poza tym dobrze jest przejechać myjką ciśnieniową po stopach. Dużo słońca a przy tym chłodno i orzeźwiająco… prawie jak nad wodą. Z nieznanych mi powodów cieszę się wtedy jak dziecko. Może kluczem do zagadki jest beztroskie chlapanie na słońcu, niby przy pracy ale jednak… Całkiem dziecinne uczucie: pracować i czerpać z tego fizyczną radość. Beztroska rzadko dostępna dla czterdziestoletnich facetów w dość dużym mieście.

ZAKUPY
Ulice są dość jednostajne we wrażeniach, ale przecież Kraków to nie tylko ulice. Również wielkie betonowe parkingi, które nagrzewają się od rana, żeby powitać nas brakiem powietrza, kiedy przyjedziemy na zakupy do centrum handlowego. Wbrew pozorom to nie parzy w stopy, raczej jest przyjemnie ciepłe. To płucom jest gorąco. Duchota wynika z braku ruchu powietrza a nie temperatury. W tej sytuacji sam się ruszam – do sklepu. Mam przyjaciół, którzy spotykają się na wspólnych bosych spacerach a przy tej okazji idą boso na zakupy. W grupie raźniej – na wypadek, gdyby komuś to przeszkadzało.
Prawdę powiedziawszy nikt mi nigdy nic w sklepie nie powiedział, tu ludzie patrzą na półki. Zawsze mnie cieszy i śmieszy odkrywanie, jak bardzo różni się wrażenie dotykowe od innych. Podłoga w marketach jest zawsze bardzo gładka, za to te różnice w temperaturze… Nie mam zielonego pojęcia, dlaczego w sklepie z klimatyzacją płytki grzeją stopy koło majtek a chłodzą koło garniturów ani dlaczego za dwie godziny w tym samym sklepie ciepłe i zimne miejsca w podłodze wypadają zupełnie gdzieś indziej. Ale w upalny dzień zakupy zaczynam zawsze od przejścia obok lad z mrożonkami – dzięki temu mogę natychmiast zapomnieć o skwarze na zewnątrz.

Dość dawno temu zauważyłem, że boso chodzę bardziej elastycznie. Moje odbite ślady wyglądają inaczej – no i poruszam się zdecydowanie ciszej i ostrożniej, aby w coś przypadkiem nie wejść. Są takie momenty, kiedy z tego powodu czuję się jak Indianin. Mimo woli przez cały czas się skradam, również do półki z jogurtami w markecie. Muszę szukać i wybierać, bo w jednym kartonie są najwyżej dwa kubeczki tego, który lubię a ja zwykle kupuję więcej. Myszkuję jak Lara Croft. Jeśli tutejsi jogurtowi kapłani mają straż świątynną, to… Dobrze, że mam amulet w postaci karty kredytowej, ona mnie ochroni przy kasowych obrzędach wyjściowych.

GALERIE HANDLOWE MAJĄ PODŁOGI
Nie próbuję pozować na oryginała, robię to, co lubię, dopóki nikomu nie szkodzę. Rzadko spaceruję bez butów w tłumie ludzi, głównie dla ochłody, gdy szanse na zauważenie maleją do zera. Żeby było zabawnie – te warunki spełnia wypad na szybkie zakupy do Galerii Krakowskiej. Górny parking to patelnia, marmurowe posadzki w środku rewelacyjnie chłodzą a przy tym nikt nie patrzy pod nogi. Żyjemy w bardzo skomercjalizowanym świecie ? zakupy to popularna rozrywka. Wciągają i uzależniają, mnóstwo ludzi w ten sposób wypoczywa najlepiej. Patrolowanie wystaw wymaga skupionej uwagi, kto się rozproszy, ten nie upoluje pożądanej zdobyczy.
Kto by tam się rozglądał po obcych?

W tej sytuacji, jeśli mam kupić szybko coś w jednym sklepie – sandały zostają w samochodzie. Pani z ochrony jest grzecznie zaciekawiona: „Proszę pana, czemu pan jest boso?”. Kładę prawą dłoń na piersi, kłaniam się:
Salaam alejkum, porządny muzułmanin nie wchodzi w butach do swego meczetu”.

Pietrek